wtorek, 22 września 2015

U psychiatry (fragmenty)




-Czy słyszy Pan głosy?
- Czasami jeden.
Doktor od głowy podnosi po raz pierwszy z zaciekawieniem wzrok znad karty, w której wszystko skrzętnie notuje.
- Jaki ? – pyta.
- Głos rozsądku Panie doktorze. Nęka mnie za każdym razem gdy zmagam się z pokusą kupienia kolejnej pary slipek , spodni czy podkoszulka.



.

wtorek, 18 sierpnia 2015

Wpół do piątej ...





    Wyrwany z bezdechu próbuję zaczerpnąć powietrza. Gorąca masa wypełnia mi usta jak wata. Rozciągam pod szyją nasiąknięty potem podkoszulek usiłując uwolnić zduszone ciężarem piersi. Obok poszczekuje przez sen pies, przebiera łapami w szalonej pogoni. Szarość poranka wgryza się  przez szpary zasłon w cudowny mrok, zwiastując kolejny, koszmarnie upalny dzień. Schodzę na dół. Na zegarze wpół do piątej. Nastawiam wodę na kawę. Zapowiadane od kilku dni burze i opady nie nadchodzą, nie przechodzi też ta melancholia i tęsknota za nienazwanym. Wychodzę na zewnątrz. Przysiadam na brzegu stawu, kamienie wciąż oddają ciepło. Powoli zanurzam stopy w miedzianej od blasku wschodzącego słońca toni, z przyjemnością wsłuchując się w chlupot wodospadu i pierwsze trele ptaków. Spomiędzy najeżonych osok, zbudzone cichym pluskiem, z wolna wyłaniają się kolorowe cienie. Pierwszy Duszek, za nim Majestic, następnie Pai Mei, a za trójcą  cała zwariowana reszta zaczyna kręcić ósemki wokół nóg. Pijane tańcem koi wyciągają pyszczki tuż nad powierzchnię wody oznajmiając tym swoją radość. Uśmiecham się do nich i zatapiając dłoń gładzę przesuwające się pod opuszkami palców grzbiety.  

    Późnym wieczorem zadźwięczały dzwonki zawieszone na ganku. Zaszumiały liście. Nadszedł przyjemny wiatr. Po błękitnym monitorze spaceruje ćma. Pod stopami zwinięty w kłębek pies, znów goni coś  we śnie. A ja dopijam kawę i nadal czekam na deszcz.



.

piątek, 26 czerwca 2015

Wystawa - Autoportret

 



Jeśli ktoś będzie miał ochotę zajrzeć i zobaczyć jedno z moich zdjęć w zbiorowej wystawie  - Akt.  To zapraszam serdecznie do art pub galeria 


.

sobota, 20 czerwca 2015

Leżę...




      Leżę. W pokoju obok przykryta różowym szlafrokiem  pochrapuje babcia. Z cewnika leniwie ścieka krew wgryzając się czerwienią w cytrynową żółć moczu. Ostra woń leków i środków dezynfekujących drażni nozdrza. Kiedyś dom ten wypełniał cudowny zapach świeżo pastowanej podłogi, krochmalu, pieczonego mięsa i ciast. Rozbrzmiewał śmiechem i muzyką sączącą się cichutko z radia. Teraz trwoży zawieszona nad nim cisza. Za oknem śpiewają ptaki, słońce wygląda zza białych obłoków sunących powoli po nieba błękicie, ale całe to tętniące życiem piękno oddziela szczelnie szyba i mleczna koronka zastygłych firan. 




.

niedziela, 15 lutego 2015

Budzący emocje - Lee Jeffries




     Lee Jeffries rozpoczął karierę jako fotograf sportowy w Manchesterze w Wielkiej Brytanii. Przypadkowe spotkanie z bezdomną  kobietą  żyjącą na ulicach Londynu zmieniło jego życie na zawsze. Od tego czasu poświęcił się portretowaniu bezdomnych,  których spotkał w Europie i Stanach Zjednoczonych.




© Lee Jeffries



© Lee Jeffries


 © Lee Jeffries 


© Lee Jeffries


© Lee Jeffries




© Lee Jeffries



© Lee Jeffries



© Lee Jeffries



© Lee Jeffries



© Lee Jeffries



© Lee Jeffries



© Lee Jeffries



© Lee Jeffries



© Lee Jeffries



© Lee Jeffries



© Lee Jeffries



© Lee Jeffries






© Lee Jeffries



© Lee Jeffries



© Lee Jeffries



poniedziałek, 13 października 2014

Ani mi tu, ani mi tam...




      W ciągu tych kilku miesięcy mojego ‘niebycia‘ tu  niewiele się wydarzyło. Minęły cztery lata od pierwszego wpisu na blogu, siedem odkąd przestałem palić. Chudłem i tyłem na przemian. Upijałem się, obżerałem i wymiotowałem, czasem uprawiałem seks. Śmiałem się, wściekałem i płakałem. Słuchałem dużo muzyki. Zaglądałem w miejsca, w które zachodzić nie warto. Odkładałem spotkania ze znajomymi na inny czas, nie odpisywałem na sms-y i maile. Walczyłem z mnóstwem nieprzespanych nocy, to znów przesypiałem wiele dni. Zadręczałem się głupotą i nietolerancją ludzi. Zamknięty w czterech ścianach pokoju marnowałem cenne sekundy życia na smucenie się i bezsensowne zastanawianie co będzie dalej…
Chociaż wiem, że dalej…dalej będzie tak samo.

.