niedziela, 24 lipca 2016

piątek, 1 kwietnia 2016

Urodziny...




      W czterdziestkę wkroczyłem spokojnie, choć przyznam, że zaskoczyła mnie bardzo. Nie spodziewałem się, że to tak szybko , że już… już teraz. Wszyscy dookoła na kilka dni przed latali podnieceni, tak jakby to oni  mieli obchodzić okrągłe urodziny. Głaskali po głowie, szeptali do ucha, bym się nie przejmował… że kryzys wielu średniego odejdzie tak jak przyszedł, niezapowiedziany. Planowali, knuli, szykowali,  a wszystko to i tak diabli wzięli.

Pozostał tort.

.

środa, 2 marca 2016

Megalit z okolic Krępcewa


      
      Pomimo niekorzystnej aury postanowiłem wybrać się na dłuższą wyprawę w miejsce o którym wcześniej nie miałem pojęcia. Przez chwilę zastanawiałem się, dlaczego nigdy wcześniej nie słyszałam o tych cudach starożytności ukrytych w pobliżu? Starszych od Stonehenge. Stawianych w czasach, gdy nie budowano jeszcze piramid w Egipcie.  Kiedy lekkie oszołomienie ustąpiło miejsca dziecinnemu podnieceniu nic nie było w stanie mnie zatrzymać. Zaopatrzony w termos gorącej kawy, kanapki, mapę  i aparat ruszyłem w kierunku Krępcewa, by  zobaczyć pierwszy z listy wielu grobowców megalitycznych z okresu kultury pucharów lejkowatych (młodsza epoka kamienia 3000-2200 lat p.n.e.). Owe monumentalne budowle o obstawie kamiennej zwane „łożami olbrzymów”  lub „żelkami” wznoszone były przez ludność zamieszkującą te tereny 500 tysięcy lat temu, nazwaną przez badaczy ‘ludem kultury pucharów lejkowatych‘ -  od wytwarzanych przez nią naczyń glinianych o charakterystycznym, wydłużonym kształcie. Ludzie epoki neolitu wierzyli, że odporne na upływ czasu kamienne mogiły będą najlepszym schronieniem dla dusz ich przodków. Grobowce miały najczęściej kształt  silnie wydłużonego trapezu lub trójkąta i długość nierzadko 100 m. Wypełnione nasypem kamiennym lub ziemnym tworzyły wspaniały kurhan o wysokości kilku metrów. Na grobowiec usytuowany  niedaleko Krępcewa zużyto ok. dwustu ton kamieni i sześciuset ton gliny. Posiadał on pierwotnie długość 34 m i szerokość podstawy 9 m. Do dzisiaj przetrwały tylko wieńce z głazów, przy czym największe z nich ważą nawet po kilka ton Pochowany został tu ktoś niewątpliwie ważny dla plemienia, gdyż grobowce takie wznoszono dla osób wywodzących się z elity (Przywódca, Kapłan, Wódz). Do końca niewiadomo kto został tu złożony. Pomimo wielokrotnych badań prowadzonych przez archeologów  nie udało się znaleźć śladów chowania zmarłego, za to odkryto liczne elementy naczyń z gliny, prawdopodobnie wykorzystywanych przy obrzędach religijnych. Wiadomo też, że nie wszystkie megality służyły do pochówku. Mieszkający tu ludzie zajmowali się pasterstwem, hodowlą zwierząt i prymitywnym rolnictwem. Polowali, łowili ryby i zbierali owoce leśne. Posługiwali się narzędziami  z krzemienia, drewna, rogów i kości zwierząt. Na obszarze Pomorza Zachodniego (tzn. w granicach województw szczecińskiego i koszalińskiego sprzed 1975 roku) znajdowało się 165 grobowców o podłużnych nasypach. Największe, nieistniejące już niestety. Ogromna ich część uległa całkowitemu zniszczeniu. Pozostała jedynie garstka. Tysiące minionych lat, burze, wichury, śnieżyce i ulewy nie podołały zniszczyć megalitów, a tak łatwo przyszło to człowiekowi współczesnemu.
Przed Krępcewem od strony Stargardu przy skrzyżowaniu z drogą na Strzebielewo stoi unikatowa Stella dziękczynna (postawiona przez podróżnika Leopolda von Wedel, pana tych ziem jako podziękowanie za szczęśliwy powrót z wędrówki do Ziemi Świętej)






Zaraz za wioską skręciłem w pierwszą po prawej stronie drogę wyłożoną betonowymi  płytami, następnie spacerem między zagonami zmierzałem w obranym przez siebie kierunku. Zimne powietrze i wiatr zacinało w twarz  wgryzając się w nos i policzki. Upojony nowymi zapachami pies biegał radośnie zaglądając w każdą napotkaną norkę. Mniej więcej w połowie drogi w niewielkim lasku natrafiłem prawdopodobnie na pozostałość podobnego grobowca. Niestety postała po nim jedynie część kilkunastometrowej obstawy z dużych głazów narzutowych. Obszedłem ją ze smutkiem w sercu i męczącą myślą, że zapewne większość kamieni została wykorzystana do budowy wiejskich kościółków, kapliczek czy stodół. Pogarszająca się pogoda sprawiała, że obawiałem się, iż będę musiał zawrócić. Postanowiłem jednak iść dalej.









Opuściwszy lasek znów znalazłem się między polami spowitymi mgłą i ciszą przerwaną chwilami kruczym krakaniem.  W oddali wyrastała z niw porośnięta drzewami wysepka. Nad którą górowało posiniałe zbliżającymi się opadami niebo. To właśnie tam miałem przyjemność usiąść, dotknąć kamieni, które w znoju układały ręce naszych dalekich przodków. Nim opuściłem  to miejsce zaczął sypać śnieg.







Wiosną wybieram się zobaczyć kolejne, większe megality znajdujące się w okolicach Pomietowa i  Dolic. Następnie z wypraw zdam relację, a chętnych serdecznie zapraszam na wspólną wyprawę. Kontakt przez e- maila.


.

sobota, 16 stycznia 2016

_



Babunia odeszła cichutko.
Uleciała z trzecim głębokim oddechem.


Gdy zgrały skrzypce zadrżało mi serce i nie potrafiłem powstrzymać łez. Wyjeżdżająca powoli spod posadzki trumna jak zamknięta na klucz szkatuła skryła utracony bezpowrotnie skarb. Chciałbym raz jeszcze jak dziecko zajrzeć przez dziurkę , zobaczyć co ukryte… ale nic tam, ani tu… tylko chłód kaplicy  i wszędobylska Śmierć. W ściętych, bladych,  białych różach,  w każdym wdechu i wydechu, spadającym za wejściową bramą płatku śniegu… i martwość w bezdusznych kamiennych Matkach Boskich  i Chrystusach.


Buniu, nie umiem powiedzieć żegnaj.
Łatwiej  wyszeptać „do zobaczenia”.



.