Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obrzędowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obrzędowo. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 czerwca 2012

Spłakana Dziewanna...



Dzień trzeci siąpi nieustannie. Cienkie strużki wody prześlizgują się pomiędzy kępkami traw niczym zwinne węże, czarując lśnieniem aksamitnych tasiemek. Ciężkie od kapek deszczu kwiaty, zastygłe w głębokim ukłonie, muskają ogrzmiałą ziemię pieszczotą wilgotnych płatków. Wszystko ciurka… koronami drzew przecieka. Odpływa… zabierając z sobą nadzieję na nocne świętowanie. Uzbierane zioła nie uniosą się dymem z ogniska, nie okadzą upojonych tańcem ciał, nie zbudzą pod wieczór gryzącą wonią schwytaną we włosy i skórę jedwabnym świtem. Święty ogień nie zapłonie plując deszczem iskier. Nie wzbiją się do gwiazd słowa starych pieśni, przywołujących melodią pamięci pradawnych przodków, wychwalając duszy radowaniem zapomniane bóstwa i obalonych Bogów. Smutek w sercu gęstnieje jak mgła wokół Bezdusza i żalem ulotnym zagnieżdża się na ustach…

.

czwartek, 3 listopada 2011

Noc Nawi...


      Nim położę się spać okadzę sypialnię białą szałwią. Zostawię w korytarzu miskę z wodą, szare mydło i czysty ręcznik, by nieczyste dusze mogły się obmyć. Na stole w glinianej miseczce miód i odrobinę słodkości, by zapewnić sobie ich przychylność ,a w samym oknie zapaloną świecę, aby te zbłąkane łatwo trafiały do domu, a tym nieprzyjaznym uniemożliwić wejście. Wiem, że dzisiejszej nocy spotkam się z najbliższymi, którzy odwiedzą mnie przybywając ścieżką snów. 


czwartek, 23 czerwca 2011

Niebawem...



      Nim minie północ wezmę w bali gorącą kąpiel z kilkoma kroplami esencji lawendowej, następnie namaszczę wilgotne ciało olejkiem erotycznym sporządzanym przeze mnie na tę szczególną noc… Noc Kupały. Jak co roku, ubiorę się w lekkie płócienne spodnie i równie plecioną z płótna bluzę rozszerzaną do dołu, z szerokimi rękawami i kapturem. Bosy, pachnący, z latarenką  migoczącą w ciemnościach wybiorę się  milczący nad jezioro. Nad brzeg porosły tatarakiem, rdestem i miętą pieprzową,  skryty pod ścianą starego lasu. Tam rozpalę niewielkie ognisko nucąc zapamiętaną z dzieciństwa pieśń… pieśń o ogniu … o jego mocy oczyszczania. Wrzucę w języki płomieni garść piołunu i zatańczę z dymem, uśmiechając się do księżyca i gwiazd… Zatańczę z duchami czającymi się w kniei… Zatańczę jak ćma w noc ciemną i wyzbędę się  lęków poprzez włosy, skórą wypocę niespełnienia, krtanią wyśpiewam radość. A potem zerwę ciuchy i nagi zanurzę się powoli w wody czarnej otchłani, zanurkuję głęboko aż braknie tchu, i może dotknę dna, gdzie topielce bawią się odbiciami gwiazd. A  potem wyjdę na brzeg oczyszczony i będę czekał… Czekał będę na Sydonię, by prześpiewać,  prześmiać, przetańczyć Kupalnockę i wrócić drogą we mgle do domu nad ranem.


Jeśli chcecie, możecie wypróbować stosowany przeze mnie olejek:).
Należy wymieszać w jednakowych częściach esencję:

Szałwii muszkatołowej
Jaśminu
Róży
Ylang -Ylang
Kwiatu  pomarańczy
Kardamonu
Jałowca
i Patchouli

mieszankę rozpuszczoną w olejku kokosowym wcierać w skórę, można również z powodzeniem stosować do masażu. Miłej zabawy :)

poniedziałek, 21 marca 2011

Topienie Marzanny...



      Chwilę po północy , gdy  księżyc za oknem zalewał srebrzystą poświatą śpiący opodal lasek, szron połyskiwał na polu, a pracownię wypełniał zniewalający aromat kawy  i  zaklęty w sianie zapach minionego lata spędzonego w Bezduszu,  powoli zabrałem się za kręcenie Mory. Zaklinając w nią wszystko co smutne, przeszłe i niechciane. W suche zieloności jej piersi,  gdzie powinno być serce, ukryłem podarowane mi złoto, nucąc pod nosem zapamiętaną z dzieciństwa pieśń przekleństwa. Złoto, które miało przynieść światło, a przywiało wiatrem smutek, ciemność i  zło …zło na wskroś podłe i ludzkie. Zło które uleci z dymem podczas  rytuału ognia, a jego prochy spłyną z wodą daleko…daleko ode mnie. Niech wiosna rozkwitnie spokojem w sercu , radością i wiarą w lepsze jutro.




      Po południu dzierżąc dzielnie w dłoniach Piękną Morę przemierzaliśmy leśne głusze, powoli zbliżając się do jeziora. Silny wiatr smagał chłodem po policzkach, choć świeciło słońce. Brązowe dywan liści chrupał  pod stopami, a uszy pieścił bezustanny ptasi trel. Po dotarciu nad wodę, jak wielcy inkwizytorzy dokonaliśmy  osądu, po czym z nieukrywaną radością wykonaliśmy wyrok. Zimowa Wiedźma płonęła jak się patrzy, wyrzucając ze swojego wnętrza kłęby szaro – białego dymu, aromatyzując powietrze specyficzną wonią mięty i piołunu, którymi była wypchana. Języki płomienia niemal doszczętnie wypaliły Złą Królową, nim pozwoliliśmy na dobre spocząć jej w spokojnych wodach starego jeziora.




















                                 Przy wyjściu z lasu przywitał nas pierwszy krokus :)






niedziela, 20 marca 2011

Jutro...



      Jutro ważny dzień, albowiem jest czasem wiosennego zrównania dnia z nocą. Jak każdego roku przywołujemy z Sydonią do życia słomianą Marzannę, w jej wnętrzu umieszczany wypisane na małych karteczkach wszystkie złe rzeczy, których chcemy się pozbyć. Oczywiście żegnamy też zimę symbolizującą śmierć …witając wiosnę i życie, które z sobą niesie. Po obrzędzie palenia i topienia Śmiercichy spotykamy się wieczorem  przy ognisku oddając różnym przyjemnością i tańcom,  a chwilę po północy świętujemy czas mego na świat przyjścia …bo tak się złożyło że jestem dzieckiem przesilenia i czasu wielkiej radości. Teraz śmieję się pod nosem …rozumiejąc, skąd we mnie taka niezwykła mieszanka smutku i szczęścia…i tyle różności, tyle sprzeczności.