poniedziałek, 1 sierpnia 2011

Cukiereczek - losowanie

                                                             Ostrzeżenie

Ludzi o delikatnych nerwach i słabym sercu uprasza się o opuszczenie tej strony, poniższy tekst może zawierać treści gorszące i drastyczne.
           
Minęła północ i jak zostało na cyrografie zapisane, a właściwie wyklinane, czas pociągnąć za wisielcze sznury i wylosować nieszczęśnika, któremu przypadnie wziąć udział w dwudniowej szkole przetrwania i hartu ducha pt. „Bezduszne noce z Humorem… tffuuu …Horrorem w tle!!!” i nasycić się możliwością obcowania z tamtejszą „Czarną gwiazdą” chyli mną. W programie są przewidziane atrakcje takie jak kołysanka wykonana przez Chór „ Czarny Bór” w składzie Sydonia, ja, leśniczy z pograniczy i psinka Halinka. Pieśń nucona będzie nad madejowym łożem w tym czasie testowanym przez szczęśliwca. Następnie akupunktura w   żelaznej dziewicy i stymulująca dobre ukrwienie pieszczota batogiem. Do tego wiele, wiele innych przyjemnostek i zabiegów poprawiających nastrój i estetykę ciała. W nagrodę uczestnik otrzyma dyplom uznania, czekoladę i klapsa na gołą pupę. Oczywiście także obiecaną sesję zdjęciową o lekkim zabarwieniu erotycznym połączonym z groteską i totalnym brakiem wyczucia i smaku artysty fotografa i statystów czytaj Chór „Czarny Bór”. No i co najważniejsze wylosowany stanie się właścicielem jednego z żelowych arcydzieł mistrza wazeliniarstwa i tandety maestro Norbertto. Gdyby zdarzyło się, że uczestnik nie podoła i zaliczy glebę (czytaj gdy duch opuści ciało )i pozostanie tak zwany zezwłok pochówek gratis w przepięknie usytuowanej kwaterze 2 metry pod Gruszą , Wierzbą płaczącą lub Starym Dębem. Światełko i kwiatek gwarantowany w każdą pierwszą listopadową noc. W tę też noc bawimy się w odkop mnie i zagraj w kości  lub na kościach. Sydonia jest wielce muzykalna i z każdego   truchła coś wykrzesa...jest mistrzynią instrumentów dętych , wzdętych i wydętych. Do perfekcji opanowała grę na flecie, piszczałce i pałce. A i piekielna psina Halina nie pogardzi żeberkiem, piszczelkiem lub obszerną miednicą     

Tak więc zabawę czas zacząć!!!

Nim jednak przejdę do losowania chciałbym przedstawić kilka folderowych fotek promujących kurort :P

Przestrzenny, wygodny pięciogwiazdkowy apartament dla "Kadry"

Klimatyzowana toaleta z podgrzewaną deską (gadżet działa mniej więcej koło 13:00 i tylko w słoneczny dzień)  i łazienka  w stylu " Ekko"

Lista strong ochotników :)

1. Czekolada z Gruszkami
2. Sydonia
3. Gocha
4. Eve – jank
5. Czarna Lola
6. Emma
7. Hds (rodzynek!!!)
8. Lafle
9. Czary mary

W godzinie duchów, dokładnie o północy odbyło się losowanie. Pod pieczołowitym nadzorem komisji gier i zakładów w składzie: Ja, Ja i Ja...



tak to wszem i wobec ogłaszam zwycięzcę :
A jest nim…jest   Czarna Lola   

Następnie losujemy jedną z prac kolejność według ich prezentacji na blogu:


                                                Wylosowana praca to "Samotnia"




Zwycięzcy  serdecznie współczuję i z głębi serca w krótkim streszczeniu rzekną: doczekać się nie mogę i do zobaczenia    A wszystkim dziękuję za miłą zabawę


159 komentarzy:

  1. Współczuj, współczuj, ale sobie:P

    OdpowiedzUsuń
  2. Czarna Lolu...wysyłaj czym prędzej lotka:)))...Szczęściaro:)
    Straszysz, czy obiecujesz;P

    OdpowiedzUsuń
  3. Pękam z zazdrości dla zwyciężczyni! ;DDD
    Autora zaś serdecznie pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Norbercieeeee... jesteś nie do podrobienia :D


    A Czarnej Loli gratuluję :)))

    OdpowiedzUsuń
  5. no i masz, chciałeś masaż hehe
    marzenia się spełniają :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Akemi... nie pękaj...niebawem szykuje się nowe Candy ;)))
    Autor, oczywiście odpozdrawia serdecznie:)))

    A właśnie, gdzieś Ty kochaniutka była jak Cię nie było? :)...się wojażować zachciało :)...mam nadzieję, że abyś wypoczęłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Norbercie :)))
    Tekst mnie rozwalił na łopatki ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Neilii... Ja chyba śnię... nic nikomu nie mów, ale ja... strasznie boję się Tej Czarnej z lolą ;P

    OdpowiedzUsuń
  9. Czekoladko... Wino było współautorem powyższego wpisu ;P

    OdpowiedzUsuń
  10. Wino mówisz? To ja z Tobą nie piję, bo się po podłodze będę tarzać ze śmiechu ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Czekoladko... ale to i na dobre by wyszło podłodze oczywiście...bo wyfroterować ją trzeba bidulę ;P

    OdpowiedzUsuń
  12. Tylko widzisz, ja nie bardzo lubię tarzać się sama ;P

    OdpowiedzUsuń
  13. Czekoladko... a kto powiedział, że sama:)...zaprosimy do winka pewnego sąsiada, co prawda starszy to Pan ale niezwykle szarmancki i elegancki, a i odrobina ruchu mu się przyda;PPP

    OdpowiedzUsuń
  14. Biedny człowiek, jeszcze na zawał by zszedł... ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Czekoladko... ale zszedłby szczęśliwy ;)))

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie byłabym taka pewna ;P

    Dobrej nocy :) Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  17. Lola! Gratulacje! :) Przeczytałam wstęp przed losowaniem i się przeraziłam, że mogę wygrać. Szkoda by mnie było - wprawdzie ideałem nie jestem, ale takie zajebiste wady przecież mam ... :D

    OdpowiedzUsuń
  18. buuu...
    przegrałam jak zwykle :(

    OdpowiedzUsuń
  19. Obiecuje Norbercie z ręką na sercu:))
    Gocha jakby co to ja Cię ze sobą zabieram i obronię Cię... klata mizerna, ale prężna i do boju gotowa:)

    OdpowiedzUsuń
  20. hahaha - Cz.L. - to do przemyślenia. Ja jestem też potężna tak..no, ogólnotłuszczową potężnością, może i dałybyśmy we dwie radę. Ty będziesz nabojem, ja odbojem i się uzupełnimy jako maszyna odpierająca :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Nic to.
    I tak nie powstrzyma mnie ta porażka przed wypadem do Jaworza ;D
    Gratuluję zwyciężczyni!

    OdpowiedzUsuń
  22. Haha, gratulacje :)
    Mnie najbardziej podoba się stylowa łazienka :)
    Rozumiem że źródlana woda jest również dostępna?

    vi.

    OdpowiedzUsuń
  23. Gocha spokojnie dałybyśmy radę:) Ja parę strategicznych chwytów znam... przydadzą się:D

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja nie znam, ale szybko się uczę :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Gratuluje wygranej. Dzięki za fajna zabawę. Kurort pierwsza klasa :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Gosieńko… a czego Ty się kochana tak boisz? …Przecież uczestnictwo w „zabiegach” jest dobrowolne :D , a obcowanie z bandą świrów to czysta przyjemność ;)…tak mi się wydaje. Poza tym Ciebie traktowali byśmy jak Królową Matkę rozpieszczając na wszelkie możliwe sposoby, osładzając pobyt Ptasim mleczkiem, czekoladą, pralinami i innymi smakowitościami. Nic byś nie musiała robić… no nie zupełnie nic, bo wypoczywać relaksując się na leżaku i radować życiem :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Emmo… Bardzo mi przykro :(… ale na pocieszenie i otarcie łez przesyłam Ci wirtualnego :*

    OdpowiedzUsuń
  28. Czarna Lolu… Co to za spiskowanie i namawianie Gochy do złego;)… Choć muszę przyznać, że myśl o zostaniu przez was zaatakowanym wpływa ma mnie pobudzająco i erotyzująco ;P Dobrze by było gdybyście odziały się w skafandry kosmiczne, zawsze miałem takie seksualne marzenie by zostać porwanym, pobitym i wykorzystanym przez dwie astronautki ;P ale umówmy się gębę oszczędzamy, a resztę tłuc można jak leci ;P

    OdpowiedzUsuń
  29. Hds… To wspaniale, że wpadniesz- trzeba dach połatać, płoty pozbijać, obrobić ogródek… w końcu prawdziwy mężczyzna na gospodarkę zawita ;P, a i stóg siana wygnieść, potańczyć przy ognisku i w mgłach wilgotnych nago, fajkę pokoju popykać;))) fotek popstrykać:)

    OdpowiedzUsuń
  30. Vi… Słoneczko woda źródlana to podstawa :) jest też możliwość korzystania z kąpieli błotnych i pokrzywowych:) osobiście preferuję najpierw pokrzywki potem błotko :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Eve - jank... ja również dziękuję:))) i pozdrawiam serdecznie:*

    OdpowiedzUsuń
  32. nie żebym z ulgą odetchnęła (skądże!) ale GRATULUJĘ:D

    p.s.choć "kołysanka" przywraca wyobraźni pamięć obrazów jakkolwiek... interesujących... ];~D

    OdpowiedzUsuń
  33. No to ja Gochę zabieram i mam 2 kaski Sparco rajdowe (z homologacją - bezpieczne) ze słuchawkami Peltora (zasysa uszy i krzyków maltretowanego słychać nie będzie), w jednym wygląda się jak wojownik z 'Gwiezdnych wojen', więc namiastka kosmosu jest... To co zabrać;P????

    OdpowiedzUsuń
  34. Zabrać :) Jeszcze sierp i młot:) Dodatkowo zrobię 2 proce - robiłam takowe z kuzynem w dzieciństwie:)

    OdpowiedzUsuń
  35. A ty N. nie przesadzaj - ja wiem, że to ludzka rzecz pomarzyć, ale są granice :D
    Czy wychodek w waszym pensjonacie sanepid zatwierdził?

    OdpowiedzUsuń
  36. Gocha nie sprowadzaj chłopaka na ziemię... niech marzy, może mu się spełnią te skafandry:)

    OdpowiedzUsuń
  37. aaa :)
    Dobra:)
    Ale przynajmniej homologację na dechę w wychodku, czy mnie udźwignie niech przedstwi, jakieś zaświadczenie od leśnika, że nie przepróchniała, czy coś w tym rodzaju :)
    P.S. To się czat urządził na N. blogu :D:D:D

    OdpowiedzUsuń
  38. No to zrobimy inaczej:) Pojadę, przetestuje, certyfikat jakości ISO wystawię żebyś obaw nie miała:)))

    OdpowiedzUsuń
  39. O - może być :)
    Ok, skończyłam robotę na dziś, miło popisując przy okazji, znikam spać.
    To co - wpadniemy sobie tu jutro popisać :D:D:D:D:D

    OdpowiedzUsuń
  40. Ano wpadamy, możemy też Norberta zaprosić żeby się się poczuł pominięty na własnym blogu, ale to nie jest mus;P
    Dobranoc i miłych snów, takich bez skafandrowych:))

    OdpowiedzUsuń
  41. no i zamiast 'nie' 2 razy się mi się wklepało:))

    OdpowiedzUsuń
  42. Czarna Lolu... Jak już masz coś zabierać to najlepiej… piwo… dużo piwa!!! ;))) będzie piwo będzie wszystko;))) a co do pomijania mnie i czatowania w moich skromnych progach… spokojnie, róbcie co chcecie :))) bo poprawiacie humor lepiej niż nie jedna butelka wina :DDD… a tak reasumując…się żeście były rozbisurmaniły ;P Faaajnieeeeee:)))

    OdpowiedzUsuń
  43. Gosieńko… miła pani Krysia z Sanepidu chcąc nie chcąc toaletkę zatwierdziła… teraz odpoczywa na „Wczasach pod gruszą” ;P Leśniczy również ;P…a co do czystości, spokojnie: mamy armię wyspecjalizowanych w oczyszczaniu i utylizacji żuków gnojarzy i chmarę zaprzyjaźnionych much. Homologacji nie trzeba, kibelek test przeszedł - nie jeden pokaźny tyłek tam wysiadywał ;P ale niebawem będzie nowy… zamówiony …piękny: dach z trzciny, drzwi z serduszkiem, światło na baterie słoneczne i wiele innych gadżetów :))) Czekamy na tę przepiękną sławojkę z niecierpliwością… ale miły pan nie da rady wcześniej niż koniec września tak więc prawdopodobnie przetestujemy ją dopiero na przyszłe lato. Co do marzeń Gosieńko nikt mi ich nie odbierze ;P a agresywne astronautki to tylko kropla w morzu ;P

    Gosia, ja tu do Ciebie z praliną, mleczkiem ptasim, a Ty na amanta z procami, z sierpem i młotem? może jeszcze Łajką mnie poszczujesz, niewdzięczna;)

    OdpowiedzUsuń
  44. Łajką nie - jeszcze by ją Halinka zagryzła :D
    No właśnie ...te muchy, żuki i inne komary..
    Nie trawię tego, a że wlazłam w taki okres życia, że już nie lecą na mnie chłopaki tylko robaki...biedna tam będę u Was :(

    OdpowiedzUsuń
  45. Norbert Ty tak łatwo nie rezygnuj z tych Gochowych gadżetów, bo to według mojej wyobraźni ciekawie wykorzystać można;P

    Gocha nie bój tam wojaki też latają, więc jest szansa na większego robaka;)

    OdpowiedzUsuń
  46. Ojeeeej.. ale wojaki młode ... Mój dylemat taki, że młodych się wsydzę a starych brzydzę ... :P

    OdpowiedzUsuń
  47. Pozostają ci w średnim wieku:)
    Ale tych młodych jeszcze rozważyć musisz, bo takiego młokosa to wychować sobie jeszcze można tak pod siebie:)

    OdpowiedzUsuń
  48. e e to za bardzo skomplikowane. Dzieci odchowałam(własne), kilka zwierzaków, na instrukcję chowu młokosa nie natrafiłam w księgarni nigdy. Babciowacieję - nie chce mi się :)

    OdpowiedzUsuń
  49. Gośka, ale jakie to ekscytujące wyzwanie!!! Wychować sobie młodego, prężnego, umięśnionego żołnierzyka:) i że tak powiem delektować się nim:))

    OdpowiedzUsuń
  50. iiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii
    toż chyba tylko desperat czy inny niedorób młody by zechciał młodość u boku starej raszpli spędzić :D

    OdpowiedzUsuń
  51. eeeeee tam!
    A co z aspektami edukacyjnymi?? Wiele mógłby się nauczyć:)))
    A w ogóle co to za moda na narzekanie na swój wiek! Już tu jednego starszego pana N. mamy to jeszcze starsza pani G. marudzi... Za rok to chyba umierać będziecie...

    OdpowiedzUsuń
  52. A tam za rok..A sanatoria? Wymiana z przyjaciółkami ulotek z leków?

    OdpowiedzUsuń
  53. Urządzimy sanatorium w Jaworze:) Tylko nie wiem co Sydonia na to, ale chyba się zgodzi:)
    Źródlana woda już jest, jakby brakło z Cieplic w butelkach dowiozę. Norbert akupunkturę robi, olejki eteryczne posiada, ziółka też... stół do masażu też z domu przytargać mogę, więc za rok zlot umierających czaterek blogowych:)

    OdpowiedzUsuń
  54. no nie mogę nic napisać bo z tego chichrania się to w literki nie trafiam:)))

    *Gocha
    Ty się troskaj o cellulit (to takie modne) jeśli takowy posiadasz oczywiście, a nie o wiek. Bo notabene wiek Twój nie jest wcale tym, który uprawnia Cię do marudzenia!!!!:P
    a i skoro skikając jak sarenka nóżki sobie nie połamałaś, to jeszcze nie jest z Tobą tak źle:D
    Chłopy tutaj w kolejce ustawiać się będą do Cię:) wystarczy, że zastosuję odpowiedni szantaż:)wprawę i środki mam:)

    *Czarna:)
    no weź potrząśnij Gochą, bo ja chyba nie potrafię:)))
    A wiesz, że odkąd armia nieobowiązkowa to umięśnionych żołnierzyków trza ze świecą szukać? no paranoja:D

    OdpowiedzUsuń
  55. OOO to ja o tym mogę porozmawiać, o cellulicie oczywiście, bo takowy posiadam:) To możemy ponarzekać na moją pomarańczową skórkę??

    OdpowiedzUsuń
  56. A co do żołnierzyków mięśnie też sobie można u takiego ukształtować - zestaw ćwiczeń wysyłam na maila:P

    OdpowiedzUsuń
  57. A co kochana? Chcesz mojego cellulitu? Mogę Ci oddać na przeszczepy :)
    I co mi tak na siłę chłopa chcecie wcisnąć? Koniecznie chcecie, żebym nie miała lepiej niż Wy...
    :D

    OdpowiedzUsuń
  58. *JESTEM NA TAK!!!
    kąpiele w sianie
    maseczki błotne
    ścieranie naskórka na kamiennych schodach
    okłady pokrzywowe, ogórkowe i miodowe:)
    zawody w "kto pierwszy zajmie pokój, który ma na stanie siatkę przeciwkomarową w oknie"(Gocha, trenuj już przed tą konkurencją)...
    no małe atrakcje a dużo radości:D

    co do mojej chylącej się sławojki, umownie zwanej Titanikiem...hehehe, tatko tam kiedyś "zgubił" portfel:)))

    OdpowiedzUsuń
  59. Ja wiem, że wibrator ogródka nie skopie, ale ja w bloku mieszkam:) Kwiatki w doniczkach sama se podleję :D

    OdpowiedzUsuń
  60. Nie nadążam za Wami:DDD komp mi się zasapał:D

    OdpowiedzUsuń
  61. WOW! To już prawie jak SPA :D

    OdpowiedzUsuń
  62. I teraz już umarłam!!!!!
    Gośka zostaje królową języka:)

    OdpowiedzUsuń
  63. No a jak:) SPA & Wellness:) Miodzio:) A jak Ci twarz wymasuje to wszystkie zmarszczki zniknął:)
    I jakby co to chłopa mogę oddać - dobrze okna myje i odkurza:)

    OdpowiedzUsuń
  64. Migowego się uczyłam i jedyny znak który pamiętam to operacja...

    OdpowiedzUsuń
  65. A ja tylko to.co z dzieciństwa Kozakiewicz w Moskiwe pokazał .. :P

    OdpowiedzUsuń
  66. No chyba raczej na pewno w Moskwie:)

    OdpowiedzUsuń
  67. jeeesu, Gocha:DDD

    Nie chcę Twojego cellulitu, mój by się obraził jakbym chciała go wyeksmitować tudzież zastąpić innym:D
    *Czarna, wal z grubej rury na tą skórkę, ponoć wygadanie się pomaga:DDD nie wiem czy wygładzi, ale może chociaż trochę naciągnie:D
    Dobrze, że cellulit nie włazi na twarz, dopiero wtedy bym narzekała:D

    *Gocha
    przecież mu tak z troski w te swatki idziemy, kochana:D
    wibrator?
    no właśnie śniło mi się ostatnio, że zamówiłam na allegro taki śliczniutki:) i... okazało się, że był...zepsuty!!!
    Czy jest na sali interpretator snów???

    OdpowiedzUsuń
  68. ja z migowego pamiętam ino "bałagan"
    i "porządek":)))

    we trzy to "dogadamy" się z każdym głuchoniemym:DDD

    OdpowiedzUsuń
  69. A co do kąpieli w sianie:)) Ja o takich pierdołach mogę godzinami gadać:) Jest w Alpach hotel Schwarz i oni tam mają chyba 2 tygodnie (musiałabym sprawdzić) z sianem alpejskim. Są zabiegi polegające na wykopaniu dołu, wyściełaniu go podgrzanym sianem, położeniu się delikwenta i przykryciu drugą porcją siana. Zabiegi baaaaaardzo popularne i zapisy na nie są z paro miesięcznym wyprzedzeniem. Do tego serwowana jest zupa z siana:) próbowałam takową gotowaną z siana alpejskiego ale w Karpaczu przez panią, która była współautorką całego pomysłu na hotel Schwarz:)
    Także reasumując myślę, że siano z Jaworza będzie w sam raz:)

    OdpowiedzUsuń
  70. Cz.L. a jak przy zabiegach jesteśmy - jak sobie na szybko pomóc z boleścią w szyjnym odcinku? Bo siedzę i pracuję na akord teraz (z przerwami na popisanie głupot z Wami)od paru dni a dobrych parę jeszcze przede mną

    OdpowiedzUsuń
  71. *Czarna
    a i u Nas nie trza rezerwować z wyprzedzeniem:DDD (przynajmniej na razie):)

    kiedyś jakoś się zastanawiałam co na te kąpiele alergicy? mnie to jakoś zniechęca, bo siano kłuje i wystarczy mi troszkę kurzu do tego a mam natychmiast swędzące bąble:)

    OdpowiedzUsuń
  72. *Gocha
    krzesełko ważna rzecz:DDD
    ale to tylko z doświadczenia:)

    OdpowiedzUsuń
  73. Krzesło mam w miarę wygodne. Problem w tym, że godzinami siedzę, ręce zajęte a głowa pochylona i właśnie tylny odcinek mnie boli. Ja tam już miałam jakieś "zmiany sklerotyczne" jak w opisie stało parę lat temu.

    OdpowiedzUsuń
  74. Nie będę oryginalna jeśli napiszę, że najlepsze jest rozmasowanie całego karku, zwłaszcza mięśnia kapturowego, ale też proste ćwiczenia
    Tu masz dość dobrze rozpisane
    http://www.sfd.pl/Cwiczenia_korekcyjne_na_kr%C4%99gos%C5%82up-t516680.html
    i takowe wykonujemy bardzo wolno, do granicy bólu, czyli robimy skłon - czujemy, że pobolewa, ciągnie - przytrzymujemy pare sekund i powtórka i to pomaga:)
    Warto sobie też kupić żelki (dostępne czasem w lidlu) takie które można zamrozić ale też wrzucić do mikrofalówki i nagrzać. Zamrożone przykładamy przed ćwiczeniami, ale wtedy ćwiczenia powinny być na tyle "intensywne" aby taki mięsień rozgrzać, ciepłe natomiast np na bardzo spięte mięśnie w celu rozluźnienia.
    Zamrożone żelki przydadzą się też np jak się pizdniemy i śiniak będzię:)

    OdpowiedzUsuń
  75. Looooooooooooolaaaa......... Ty mi Cwiczyć każesz ?!

    OdpowiedzUsuń
  76. Tak wiem nikomu się nie chce, ale wolno wykonywane ćwiczenia na kręgosłup naprawdę pomagają:)
    Polecam też te na odcinek piersiowy i lędźwiowy w klęku podpartym tylko że zrobione nie z głową zadartą do góry, a w pozycji równoległej do podłogi:)
    No to co kiedy jakieś małe spotkanie na wspólną gimnastykę???

    OdpowiedzUsuń
  77. Ale jaja...ulżyło jak tak sobie pouciskalam dloniami na głowę i pokręciłam..
    boli mnie szyjaprzy skrętach w bok, a jak odchylam głowę do tyłu, to coś mi w szyjnych kościach zgrzyta, jak piasek

    OdpowiedzUsuń
  78. A jeszcze co do siana:) ono jest podgrzane, zaparzone i takie siano nie jest alergizujące. Oczywiście w związku z tym, że alpejskie to super EKO z ziołami i innymi takimi dodatkami przez co właśnie jakoś tam super działa. Czy kłuje to nie wiem, ale raczej nie:)

    OdpowiedzUsuń
  79. No bo skoro zmiany zwyrodnieniowe wyszły na zdjęciu to kręgi są delikatnie mówiąc troszkę zużyte:). Boleć może albo dlatego, że mięsień spięty, albo dlatego, że zwyrodniony kręg przy skręcie może uciskać nerwy wychodzące z kręgosłupa. Ale to jest tak, że przeważnie jeśli nerwy są uciskane to odczuwamy mrowienie w palcach.

    OdpowiedzUsuń
  80. A i zgrzytanie jest objawem zwyrodnienia właśnie

    OdpowiedzUsuń
  81. no to skąd ja wezmę nowe kręgi....

    OdpowiedzUsuń
  82. *Czarna
    i ja sobie przysposobię te rady, bo jakby to powiedzieć... mogłabym podpisać się pod każdym Gosinym zdaniem dotyczącym kręgosłupa:DDD

    ćwiczenia czynią cuda i są chyba jedynym, choć "niewygodnym" sposobem na to, by mu ulżyć i sobie pomóc:D

    muszę zmykać, miło się z Wami gawędziło:D

    dzięki:***

    OdpowiedzUsuń
  83. A może jakieś bioprącia..

    OdpowiedzUsuń
  84. Tfu! Bioprądy miało być!

    OdpowiedzUsuń
  85. No ni jak nie wymieniają, ale zmiany zwyrodnieniowe można spowolnić, tzn ich postęp, czyli krótko mówiąc szeroko pojęta fizjoterapia:) no i jakiś ArthroStop:) podobno ArthroStop Rapid jest najlepszy...

    OdpowiedzUsuń
  86. Ty.. Lolusia.. A może ja na to zwyrodnienie o sanatorum bym się postarała ..

    OdpowiedzUsuń
  87. znaczy co co? ArthroStop? Tabletki:) do łykania

    OdpowiedzUsuń
  88. No jeżdżą właśnie tacy zwyrodnialcy do sanatoriów:) Tylko nie wiem jak długo się teraz czeka i jakie procedury są, ale pewnie na początek do rodzinnego trzeba się uśmiechnąć...

    OdpowiedzUsuń
  89. Pójdę, przystojnego mam rodzinnego. Ach! Już się widzę w welurowym dresiku na spacerze w zdrojowym parku między zabiegami i na wieczornym dansingu... :):):)

    OdpowiedzUsuń
  90. Gośka a wiesz, że na takich turnusach to obowiązkowo romansik musi być;P
    W Ciepliach to na potęgę w "Zdroju" romansują - kolega masażysta mi opowiadał:)

    OdpowiedzUsuń
  91. Coraz bardziej mi sie podoba mój własny pomysł :D
    Dobra Loluś, biorę sie za robotę, bo odłogiem leży, potem wskoczę jeszcze na tego tu czata, bo posiedzę pewnie gdzieś do 2 w nocy :)

    OdpowiedzUsuń
  92. Kurcze, napisze N. nowy post i nam wątek rozmówniczy przerwie :D

    OdpowiedzUsuń
  93. Spoko przeniesiemy się z rozmową:)
    Tylko jak Norbercik zobaczy skrzynkę z wiadomościami o nowych komentarzach to jeszcze zablokuje ich dodawanie:)

    OdpowiedzUsuń
  94. Miejmy nadzieję, że ma tą opcję wyłączoną :D

    OdpowiedzUsuń
  95. Gocha… no nie wytrzymam- wibratory, bioprącia, prądy błądzące, robaki i nagie chłopaki. Normalnie wstyd mi… wstyd mi się przyznać, że Was U w i e l b i a m ! :* Widzisz Gosieńko młodzież dziś wyszczekana, rzuca się na starszych jak szczerbaty na suchary… weźmy na ten przykład w Taką Czarną- pyskate to to, czupurne… co Ona wie o grawitacji, która poniewiera naszymi ciałami powodując nieestetyczny zwis tu i ówdzie, siwizną, którą trzeba maskować kolejnym kolorem, o nieprzyjemnym zapachu z ust, wysypie zmarszczek, zajadaniu stresu, nieprzespanych nocach, korzystaniu urządzeń elektrycznych i masujących w godzinach potrzeby ;),strzykaniu gdzie nie gdzie??? A ona powie Ci: ćwicz, schylaj się, skłony rób… no chce, żeby nas już doszczętnie pokręciło. Spytała by się – jak się czujesz? – ale nie, zupełny brak kultury;P Wiesz kochana, nie wiem jak Ty, ale ja zabieram całun i zaczynam powolutku pełznąć w stronę cmentarza… ale chwila, nie! Wróć! Zapomniałem, że chcę zostać skremowany… miło tak będzie na koniec wygrzać kości i mieć gdzieś ziemię, wilgoć i robaki ;P

    OdpowiedzUsuń
  96. Czarna… pomysł z Sanatorium w Jaworzu nie głupi… obawiam się tylko, że przy tak doborowym towarzystwie na zdrowie nam to nie wyjdzie… bo wiesz: seks, alkohol, zioła, śmiech i Rock and roll = szybka śmierć, choć w przypadku Gochy i moim powiedzenie „Żyj szybko – umieraj młodo”, niestety już przebrzmiało ;P… ale co tam, nigdy nie jest za późno na porządne szaleństwo ;D

    OdpowiedzUsuń
  97. hihih - N. To że moja siostrzenica zapytała kiedyś poważnie "ciociu, a jak ty byłaś mała, to żyły jeszcze dinozaury?", nie znaczy, że jest ze mną AŻ tak źle :D:D:D

    OdpowiedzUsuń
  98. Póki co nie zamierzam się poddawać :D
    A że coś skrzypnie czy zaboli czasem to jeszcze nie taki wielki problem :D

    OdpowiedzUsuń
  99. Gosieńko...:)))... dzieci są nie do podrobienia :D

    OdpowiedzUsuń
  100. Gosieńko ... uciekam spać, choć na dwie godzinki bo o 4:30 muszę wyjechać :)...spokojnej nocki:*

    OdpowiedzUsuń
  101. Baj, też idę spać, ale się byczę do 7 :)

    OdpowiedzUsuń
  102. Norbercie miło Cię widzieć na Twoim blogu:P
    O grawitacji to ja mam mało mądry kawał:))

    Co ma młoda kobieta między sutkami?
    - medalik
    Co ma stara kobieta między sutkami?
    - pępek

    I co Ty mi tu piszesz, że seks szkodliwy!!!! Że alkohol, zioła, śmiech i Rock and roll też szkodliwe!!!! Toż to Ty naprawdę uświadomienia potrzebujesz:)
    No nie mogę seks szkodliwy!!!! Ja to zawsze myślałam, że w trakcie endorfiny się wydzielają, że kalorie można spalić, że można doprowadzić do pewnego miłego naprężenia ciała, które niweluje wszelkie napięcia i niedogodności cielesne.
    Alkohol w formie pewnego żółtego płynu wpływa korzystnie na układ moczowy niemalże przefiltrowując nam nerki. Pewien wytrawny ciemny czerwony napój polecany jest w celu poprawienia przepływu krwi.
    Zioła szkodliwe??? Sam nie wierzysz, że to napisałeś:)
    Śmiech i Rock and roll mogą być szkodliwe jeśli nie zapanujemy nad rozdrganymi członkami.
    Ja Ci to wszystko dogłębnie (OSOBIŚCIE) wytłumaczę:D

    I już temat wieku miał być zamknięty!!! A ten nie dalej marudzi! Co za ojca mi będziesz robić??? Teraz narzekamy na cellulit:)

    Oboje udani, nie spią po nocach a później narzekają, że boli;P

    OdpowiedzUsuń
  103. O przepraszam - ja nie narzekam! Posta nowego popełniłam, smażę właśnie 5 kg papierówek, słoiki umyte i wszystko co potrzebne przygotowane na przyjęcie 10 kg ogórków, jeszcze popełnię leczo z cukinią na obiad dzisiejszo-jutrzejszy + do słoika krakowskiej córce, bo mi jutro odjeżdża a wszystko to między czasie z doskoku, bo cały czas pracuję, łącznie z pogaduszkami późnowieczornymi wczorajszo-dzisiejszymi tu na tym naszym czacie. Zdążyłam też odkurzyć, zrobić 2 prania, obskoczyć zakupy. Tak że se wypraszam ...:D

    OdpowiedzUsuń
  104. a - i zapijam żółtym pienistym płynem coby filtracja była
    Muzyczka, gra, gibnam się w takt odczasu do czasu choćby troszkę dla rozkołysania zwisów, polepszenia przepływów i napływu endorfin, bo dzień piękny i namacalnie niemal prascowito-przyjemny :P

    OdpowiedzUsuń
  105. Lekkkie zmęczenie dopuszcza popełnianie kilku literówek co widać powyżej, ale przecież i tak nie zaburza to procesu komunikacji i zrozumienia, więc co tam :)Jest za to przyjemne, jako dowód pracowicie spędzanego czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  106. Jezusie!!! Głodnemu to chyba chleb na myśli, bo przeczytałam "zapijam żółtym penisem"...

    OdpowiedzUsuń
  107. Ha Ha Ha .. I wyszło szydło z worka ... :D

    OdpowiedzUsuń
  108. O maj got :D
    To czekam na relacje, jak było :)

    vi.

    OdpowiedzUsuń
  109. Żeby nie było, że Gocha ciężko pracuje a ja się obijam to właśnie wróciłam z miasta z dwoma wspaniałymi wiaderkami farby do filipowego pokoju:) Słoneczna Ibiza i Koralowa Tasmania:) Brzmi wakacyjnie:))
    Vi a Ty nie czekaj na relacje tylko dołącz do zabawy:)

    OdpowiedzUsuń
  110. I co - pewnie przyjdzi malarz i pomaluje...
    :P

    OdpowiedzUsuń
  111. Nie, sama pomaluje:P, ale najwcześniej w poniedziałek, bo jutro znikam na 4 dni:)))

    OdpowiedzUsuń
  112. O Ty... 4 dni! Co za rozpusta... N.wyjechał, ty też .. już niktm,i pracy nie umili :(

    OdpowiedzUsuń
  113. Oj tam oj tam:) może praca będzie Ci lepiej szła, bo tu to tylko rozproszenia można się nabawić:)

    OdpowiedzUsuń
  114. Ale ja mam niespotykanie podzielną uwagę i im więcej rzeczy na raz robię, tym lepiej i sprawniej wszystko mi idzie :)

    OdpowiedzUsuń
  115. A to ja też tak mam:) Jak pracowałam po 10-12 godzin to na wszystko miałam czas, a teraz syf, kiła i mogiła... dużo czasu i nic nie chce mi się robić...

    OdpowiedzUsuń
  116. Czarna… Co Ty mi tu oczy zamydlasz cellulitem :)…pakuj po drodze w samochód Godsieńkę naszą najukochańszą …jak nie będzie chciała dobrowolnie bierz siłą…obcasem w czółko, sznurem żeby się nie szarpała i na pakę ;)). Spakuj jej pudełeczka posiedzimy polepimy, poskładamy…pomożemy;)))

    No ja nie rozumiem u mnie czasu brak, bo trzeba to i tamto przed wizytacją zrobić;), a ta zamiast się pakować i odpocząć przed długą podróżą siedzi i nawija…może ja zmienię nazwę bloga na Ocean plotek niewymownych ;P

    OdpowiedzUsuń
  117. Gosieńko… serce Ty moje najukochańsze:)…nie będziemy ukrywać, że Czarna jutrem się do nas wybiera…możesz oczywiście i Ty :)…sobie sabat urządzimy ;P . A dlaczego popijasz sama?...oj nie ładnie…nie ładnie…podzieliłabyś się browcem ;)))

    OdpowiedzUsuń
  118. *Czarna
    Gosia jest wielofunkcyjna czego jej niezmiernie zazdroszczę:) Ja to ino działam jednotorowo... ale za to z jakim poświęceniem:D

    *Gocha
    ja już rozpracowałam 20 kilo ogórasków i czekam na kolejną dostawę... a po ten przepisik buraczkowy zgłoszę się z pewnością jak mi się luka w słoikoróbstwie zrobi:) Dawaj do nas, ukisim w "podniosłej" atmosferze!!!

    *Czarna
    eee... a będzie Ci przeszkadzał jeden taki ok. 17mm. pajączek w kuchni nad siedzonkiem??? Jest oswojony, miły, nie spuszcza się z znienacka i w ogóle jakby go nie było???:)

    OdpowiedzUsuń
  119. Sydoniu se chyba jaja robisz z tym pająkiem???????!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  120. *Czarna

    nie!!
    serio serio
    Maciuś ma na imię:D

    (dobra, już rozumiem, że Maciuś musi odejść):DDD

    OdpowiedzUsuń
  121. Norbercie bardzo chętnie Gośkę zabiorę:)
    Ale równie dobrze mogę jej zorganizować inne towarzystwo:) Jak już mówiłam męża chętnie oddam, dobrze sprząta, jutro ja w stronę Jaworza, a on w stronę Rzeszowa to przez Dębicę będzie jechał:)
    Gośka co Ty na to;)

    OdpowiedzUsuń
  122. Nie, nie musi:) I tak najwięcej czasu w kuchni to Norbert spędza więc jeśli Maciuś do mnie nie będzie podchodził to ja tym bardziej do niego się nie zbliżę:)

    OdpowiedzUsuń
  123. *Czarna

    Spoko, Maciuś mieszka pod sufitem od jakiegoś miesiąca (zauważyłam, że nieznacznie powiększył przez ten okres swoje gabaryty), ale jeszcze ani razu nie zrobił niespodziewanego (spodziewanego zresztą też nie) zjazdu w dół... został mianowany pająkiem domowego ogniska i chyba nie w smak mu by były jakoweś przeprowadzki... ale jak będzie niegrzeczny to zostanie zdegradowany do "wstrętnego robala" i wyeksmitowany na zewnątrz... dobrze będzie!!!

    Ale Ty jesteś świadoma swych słów w kwestii "wypożyczenia" męża ???

    OdpowiedzUsuń
  124. ooo...
    akumulator się naładował, idę zobaczyć czy odpali i czy dotrę do tego Jaworza jeszcze za dnia:DDDDD

    OdpowiedzUsuń
  125. Ja zawsze wszystko z pełną świadomością:))
    Wiesz czego oczy nie widzą tego sercu nie żal... jest tylko jedno ale... jakby co to zwrotów nie przyjmuje, bo ogólnie to męża oddam a nie wypożyczę:D

    OdpowiedzUsuń
  126. :P
    Czarna - nie po to się rozwiodłam, żeby obcych mężów zabawiać :D Ewentualnie na kawę przyjąć mogę, jak się zanadto nie rozsiedzi:D
    Bawcie się grzecznie, będę z Wami w tym roku jedynie duchowo, nijak nie mam możliwości taki kawał drogi do Was. Zrobię za to wszystko, by na następne lato zawitać. Zwykle początkiem sierpnia czasem dysponuję, baaaaardzo chciałabym też nad morze, tak dawno nie byłam :(
    Starsza właśnie dupę opala w Kołobrzegu a ja jakkolwiek to dwuznacznie zabrzmi - ogórkami się zabawiam ...

    OdpowiedzUsuń
  127. Bilans przetworowy dnia : 3,5 kg marmolady z papierówek 25 litrowych słoików kiszonych ogórasków + wielki słój na bieżącą konsumpcję :) Wszystko już poskładane, uprzątnięte:)

    OdpowiedzUsuń
  128. Poprawka : 3,5 litra - ile to waży - nie wiem, nie jestem przekonana, że tak jak woda 1l=1kg

    OdpowiedzUsuń
  129. *Czarna :DDDDD
    a bo Ty oddasz... aaaachaaa... no popatrz: do głowy by mi nie przyszło:)))

    OdpowiedzUsuń
  130. Sydoniu, wierząca nie jestem, ale pan bóg kazał się dzielić:P
    A Gośka moce przerobowe ma:)

    OdpowiedzUsuń
  131. hahaa - to co Cz.L. męża ci zakisić, zamarynować czy przeprażyć na dżemik ? Można jeszcze rozwałkować i suszone zrobić :D

    OdpowiedzUsuń
  132. Ale dodatki smakowe dodaj odważone takie jak lubisz, bo ja wszystko robię "na próbę języka":D

    OdpowiedzUsuń
  133. Jak wymyślisz przepis na marynowanego męża to majątek zbijesz:) Ja z moją żyłką marketingowca już widze te reklamy "masz dość swego męża - zamarynuj go":)

    OdpowiedzUsuń
  134. jeju... będę miała zakwasy na pysku jak nic!!!:DDD

    *Gosia
    to jak do nas zawitasz to już śliczna nowiusia sławojka będzie i bać się o wytrzymałość deski już nie będziesz musiała:) dla Cię rezerwuję całe wakacje... i nad morze wyskoczymy i słoików różniastych narobimy:)))
    *Czarna
    a ja to mam problem z tym Bożym przykazem:P

    OdpowiedzUsuń
  135. *Czarna
    zapomniałaś dodać:"na zimę":DDD "zamarynuj Go na zimę, a będzie jak znalazł na długie wieczory"

    OdpowiedzUsuń
  136. Najprościej to by było stosownej wielkości beczkę i do formaliny. Szkopuł tylko, że nie bardzo to odwracalny proces ...

    OdpowiedzUsuń
  137. S. szkoda, ze tak daleko mam do Was :(

    OdpowiedzUsuń
  138. *Gocha
    to do zamrażary Go:D...
    ponoć jak się umiejętnie rozgrzewa to jest to proces odwracalny:)))

    OdpowiedzUsuń
  139. Taaa, po czym zapomni się na lata i rozmrożenia dozna jak w Seksmisji.... :D

    OdpowiedzUsuń
  140. *Gocha
    no co Ty??? w zimowe wieczory sam się na myśl nasunie;D

    OdpowiedzUsuń
  141. Tylko z zamrażaniem jest pewiem mały problem... w minusowych temperaturach pewne części ciała się kurczą... i problem będzie wtedy, gdy się nie rozkurczy... a to jednak przydatna rzecz:)

    OdpowiedzUsuń
  142. Co ty, zimą to kocyk, tv, wełna z drutami, herbatka podrasowana i pełnia szczęścia. Rozmrozisz i by się zaczęło - kochanie, zrobisz kolację? Przełączę na meczyk, co tak siedzisz? itd.itp.

    OdpowiedzUsuń
  143. Dziewczyny, a może po prostu wypchać delikwenta trocinami usztywnić co nie co ;P...zadrutować:P...tylko jest w tym jeden szkopuł taki miś trocinek z czasem się rozsypie znaczy na szwach popęta i te oczy wielkie, sztuczne, plastikowe oczy...a fuj!!! ;P ...chociaż zależy co kto lubi...hahaha

    OdpowiedzUsuń
  144. Norbert a Ty masz na myśli wypchanie po całości, czy tylko jednej konkretnej części ciała??

    A ja miałam takiego misia wypchanego trocinami i mama mi go spaliła, bo już się sypał...:( do tej pory jej to wypominam...

    OdpowiedzUsuń
  145. *Czarna

    ja swojego trocinka wypominam Norbertowi od jakichś 14 lat, SYSTEMATYCZNIE!!! choć miał niewiele wspólnego z jego zaginięciem, to jednak troszkę go nie dopilnował:))))

    był najukochańszą, najwierniejszą maskotką... z czerwonego pluszu ( miś nie N.):) wypłakiwałam się w niego a na imprezach robił za podusię:DDD

    OdpowiedzUsuń
  146. Mój był brązowy, nóżki mu się ruszały, rączki i głowa też... a jak miałam raz wenę twórczą to mu włosy z wełny przyszyłam... potem odprułam... wiele przeszedł... już takich nie ma:(

    OdpowiedzUsuń
  147. Mama w ramach zadośćuczynienia systematycznie wygrzebuje mi w lumpeksach przeróżnej maści misie, przez co jako "stara baba" mam ich sporą kolekcję... Najwspanialszy jest miś Jasia Fasoli tak wymemłany, że szok...

    OdpowiedzUsuń
  148. Czarna...po całości oczywiście ;))) inaczej to awykonalne:)))
    Ja zbieram stare, niechciane, kalekie misie...często porozpruwane...bez łapek i oczek...reperuje je i daje im nowe życie...jestem misiowym doktorem Frankensteinem ;)...a moi podopieczni często przypominają zombie:D...ale kocham je i wiem, że jest wielu chętnych do ich przygarnięcia;)

    OdpowiedzUsuń
  149. Sydciu... Oddałem Ci swojego ukochanego trocinka...wiem, że bardzo był ci bliski...ale to nie moja wina, że postanowił zmienić właściciela:)

    ale obiecuję, że jak tylko znajdę materiały i czas własnoręcznie Ci takiego uszyję:))) i gratis dorzucę duszę :)))

    OdpowiedzUsuń
  150. Ja nie mogę .. z seksu i żołnierzy na misie przeszli...

    OdpowiedzUsuń
  151. I pewnie jeszcze poszli spać.. No pewnie - o 2,24 najlepiej spać. To też się kładę.

    OdpowiedzUsuń