niedziela, 13 marca 2011

Piękny dzień...



      Przeżyłem dziś naprawdę piękny dzień, taki co uskrzydla i wypełnia po brzegi dziecięcą radością. Szczęściem istnienia. Po niezwykle męczącej i nieprzespanej nocy w dobry nastrój wprowadziły mnie pierwsze promienie wschodzącego słońca i mocna, gorąca, lekko osłodzona kawa.  Gdy psina Halina zwinięta w kłębuszek spała słodko w wymiętej pościeli, ja  cichaczem wymknąłem się z domu, by zaczerpnąć rześkiego powietrza. Potem szybki prysznic, śniadanko i telefon do S.  Krótko po dziewiątej spotkaliśmy się na starym lotnisku i wyruszyliśmy na spacer.  Powietrze uderzało w nozdrza zapachem wiosny przydymionym wonią palonych traw. Nad nami  klucz Żurawi obwieszczał przybycie donośnym klangorem. W gąszczu puszystych bazi pląsały skowronki, wyśpiewując słodkie trele. Przywitały nas też pierwsze nieśmiało wybijające się spod ziemi przebiśniegi. Szliśmy rozkoszując się światem. Halina z niezwykłym entuzjazmem próbowała wykopać nornice, w radosnym szale biegała po łące przeskakując nad zwalonymi pniami, niuchając, merdając ogonem. Po drodze zwiedziliśmy opuszczone ruiny, w których nigdy wcześniej nie byliśmy…zaskoczeni, że w ogóle takowe tu istnieją. Pochłonięci rozmową jak za dawnych młodzieńczych lat, której tak bardzo mi było potrzeba… zgubiliśmy się…co nie jest w naszym przypadku nowością. Rozbawieni postanowiliśmy dotrzeć do najbliższej z dróg, a potem jakoś będzie. Kiedy dotarliśmy w końcu do szosy, ku naszemu zdziwieniu okazało się, że jesteśmy 16 km. od naszej mieściny. Ponieważ dzień był wyjątkowo wiosenny i ciepły zdecydowaliśmy powrócić tą samą drogą. W sumie przedreptaliśmy ponad 30 km.


41 komentarzy:

  1. Mój Boże ... Nie pamiętam, kiedy tak ostatnio szłam, szłam, szłam , rozkoszując się faktem "iścia", okoliczności przyrody i ładowania akumulatorów życiowych. Dziękuję, że przypomniałeś. Nadrobię w najbliższym, dogodnym momencie, rzucając wszystko, co może poczekać :)
    P.S Następnym razem zabierzcie ze sobą aparat, skonfrontujemy nasze otoczenia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gosiu ...Koniecznie musisz się wyrwać na taki slalom gigant ;P...a powiem Ci, że miałem przy sobie aparat...zawsze mam. Ale nie zrobiłem ani jednego zdjęcia, tak byłem pochłonięty rozmowami i cudownościami przyrody:)... nadrobię na kolejnym spacerze:) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie od dziś wiadomo że bliski kontakt z naturą czyni cuda a dokładniej poprawia bardzo samopoczucie.Ja często wędruję aby poczuć pominie słońca na twarzy i wiatr we włosach.Śpiew ptaków w krzakach przy blokowisku dziś przepiękny słyszałam aż się serce radowało.
    Czekam jeszcze aż błoto na polnych dróżkach jeszcze trochę obeschnie i też wyruszam przed siebie,może nawet farby wezmę;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudownie jest spacerować sobie ot tak, delektując się przyrodą i rozmową ;D
    Już jutro przez prawie cały tydzień nie będę robił niczego innego lol

    W jakim magicznym miejscu mieszkasz, że rosną u Ciebie przebiśniegi ;>

    OdpowiedzUsuń
  5. Jaskółeczko ...ja tylko czekam do końca kwietnia i uciekam zaszyć się w lasach mych ukochanych, łąkach i czystych nie zmąconych ludzką obecnością jeziorach:)...do moich mgieł...do mojego raju:)...Już z niecierpliwością czekam na akwarelowe cuda, powstałe podczas spacerów :)...ściskam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  6. hds ...o tak... Nie będę pisał, że zazdroszczę, bo spacerować mogę kiedy chcę i ile chcę...taki urok mojego niezależnego zarobkowania i sposobu życia:P

    W bardzo magicznym miejscu, za szyby pracowni widzę całe dywany przebiśniegów aż do lasu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzięki... bardzo mi brakowało wyprawy " w towarzystwie"... zachłysnęłam się absolutnie wszystkim, bo ostatnio robię tylko po parę kilometrów, nie ma to jak dzielenie się radością:DDD
    HADES, przebiśniegów jest wszędzie dostatek... widzieliśmy tez całe pole łabędzi!!! chyba z parę setek, jak okiem sięgnąć... z daleka myślałam, że rolnik jakieś białe worki poukładał raz przy razie:DDDDDDD
    a... i ganiam komara po pokoju... wariat jakiś;D Wiosna, wiosna!!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Sydoniu ...ja też Ci dziękuję ;*...szczególnie za rozmowę:)i masę zdrowego śmiechu ;))

    OdpowiedzUsuń
  9. *Jaskółeczko
    jestem przekonana, że wakacje spędzone z daleka od jakiejkolwiek cywilizacji, wśród pół i łąk pachnących... niespiesznie, leniwie, wspinając się po górkach leśnych, wypatrując borowików, które w tym roku wyzwalały nieokiełznane okrzyki zachwytu... wakacje te pomogły mi w walce z chorobą!!! jestem tego pewna:DDD i jak tu nie tęsknić do lata???

    OdpowiedzUsuń
  10. Ależ tam musi być pięknie

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja też byłam wczoraj na małej wycieczce, szkoda by było w taką pogodę siedzieć w domu, normalnie grzech... wybrałyśmy się nad rzekę, w sumie to był Majki pomysł, wlazłyśmy na spory konar zwisający nad wodą i siedziałyśmy, Fiord oczywiście z nami na tej gałęzi, śmiesznie to musiało wyglądać :))
    pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
  12. Bo piękne dni są... po prostu piękne.
    W kwestiach spacerowych - wczoraj widziałam pierwszego motyla :)))
    Byle do weekendu, a kilometry same będą usuwały się pod nogami ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ciepło i przyjemnie, gdy tak otula człowieka wiosenne powietrze.
    Piękne dni, aż szkoda nie wykorzystać :)
    30 km spacerek? To Was daleko poniosło ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Hds …jest niewyobrażalnie pięknie, a kiedy wszystko już się zazieleni wystrzelą kolorami, żółte irysy, maki, rumianki, łubiny, lnice, krwawniki, rdesty, rozchodniki, i dzikie żonkile…kiedy upijają wonią fioletowe, białe fiołki i dzikie lilaki…wtedy jest po prostu bajecznie :), a ja uwalam się na kocyku i grzeje swoje stare kości ;P

    OdpowiedzUsuń
  15. Vi …spacery to wspaniałe rzecz, ja mógłbym dreptać bez końca. Ważne tylko by w plecaku był aparat, butelka wody i coś słodkiego;) no i oczywiście moja ukochana sunia hasająca wokół i miły towarzysz ...tak spaceruje się najlepiej:)Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Granato …Ja cenię każdy dzień, każdego ranka budzę się z radością, że mogę przeżyć kolejny:).. a wyobraź sobie my też widzieliśmy pierwszego motyla…biedak leciał skołowany:) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Czekoladko …nie tak daleko…podczas wspólnego pobytu w naszych lasach…potrafimy przewędrować dużo większe odległości, ale w tak cudownych okolicznościach przyrody, nie zaśmieconej i zdewastowanej przez ludzi to sama przyjemność i kontakt ze zwierzętami przeżycie bezcenne…ale jak już pisałem nie raz to moje życie i umiłowanie. Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja w Bdg, gdzie najczęściej od pewnego czasu przebywam, mieszkam prawie w samym centrum miasta, więc aby pohasać, pospacerować sobie to już wielka całodniowa wyprawa normalnie. Brakuje mi tej bliskości przyrody, brakuje mi śniadań na trawie... eh...
    Dobrze mi się mieszkało na peryferiach Dublina... blisko w górki, blisko do lasu, mały spacerek i już człowiek był daleko za miastem, za to miałam kawał drogi do pracy (tak do jednej, jak i do drugiej ;), ale było cudnie :)
    Fajnie, że tak sobie wędrujecie, spacerujecie i że jest gdzie :]
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. Czekoladko ...Współczuję..ale zapraszamy latem w gości...daleko nie jest:)...zobaczysz, poczujesz, zachwycisz się naszymi cudownymi zakątkami. Wciąż pięknymi i dzikimi ...więcej możesz poczytać w postach z etykietą Jaworze :)...wyjeżdżamy miej więcej w maju i będziemy do października...tak więc zapraszamy:)...oczywiście wszystkich chętnych :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Pierwszy marcowy motyl, nawet jeśli był skołowany - budzi taki szczególny uśmiech... :)
    Tak sobie myślę, że wielkomiejskość kaleczy - gdzie trawa, szuwary, zagajniki i łąki przepastne? Czytam i nie marzę o niczym innym, jak o poranku na jakiejś polanie, strącaniu rosy bosymi stopami i strumieniu lodowatej wody. Ehh, byle do lata

    OdpowiedzUsuń
  21. Granato ...ten pijany motyl wlał we mnie mnóstwo radości...ja mieszkam pomiędzy miastem, a wsią ale mam nadzieję, że niebawem się to zmieni i w końcu zaszyję się w swoich ukochanych lasach:)...oczywiście jeśli masz ochotę zapraszamy na lato wraz z pieskami na kilka dni do Jaworza :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja marzę o leśniczówce... Nieopodal jeziorka lub strumienia - w wielkiej głuszy :)
    Propozycja brzmi bardzo kusząco - a nuż się uda ;))))

    OdpowiedzUsuń
  23. Granato ...Myślę, że tam gdzie mnie ciągnie, gdzie, jeśli się dobrze ułoży zamieszkam jest wszystko to o czym piszesz, a nawet więcej :)...wierzę, że się uda:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Taki Twój raj...
    Ułoży się wedle Twego zamysłu - tego Ci życzę! :))

    OdpowiedzUsuń
  25. Kusisz NordBerdzie niesamowicie, perspektywą wyłożenia się na słońcu, pośród morza kwiecia ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Granato ...nie dziękuję, by nie zapeszać:))a wszystko jest na dobrej drodze:)...Pozdrawiam serdecznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. hds ...ja kuszę?...raczej nie...jeśli już to zachęcam:)...kwiecistym dywanom nie sposób się oprzeć, a i przydałby się ktoś do odganiania bzyków i innych czasoumilaczy ;P ...pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
  28. No niech Ci będzie że nie kusisz Ty, tylko tak bajkowe okoliczności przyrody ;D
    Nic tylko wystawić całe ciałko, na działanie ciepłych promieni, wdychając słodki aromat kwiecia wszelakiego ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. hds ...w moim wieku z wystawianiem ciałka to już nie wpada ;P ...wiosna życia minęła...lato dobiega końca, a jesień jaka jest każdy wie... więc tylko twarz do słońca wstawiam i grzeję kości policzkowe oczywiście:)

    OdpowiedzUsuń
  30. Wiek tutaj nie gra roli ;p

    OdpowiedzUsuń
  31. hds ...no niby nie gra...ale po co zniesmaczać ptaki, sarny i inne stworzenia...niebo brzydotą zachmurzać ;P

    OdpowiedzUsuń
  32. Mam potwierdzać, czy zaprzeczać?
    Bo zgubiłem się lekko, czy to na poważnie, czy kokieteryjnie ;>

    OdpowiedzUsuń
  33. hds ...za mną nie trafisz;P...próbuj łączyć :))

    OdpowiedzUsuń
  34. hds ...kto nie ryzykuje...życie swe marnuje;P

    OdpowiedzUsuń
  35. Boidupa w takich sytuacjach jestem ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Tak, to piękny dzień .... pomimo tych trzydziestu kilometrów w nogach :)

    OdpowiedzUsuń
  37. hds ...czas to zmienić ;))), a przynajmniej spróbować :))

    OdpowiedzUsuń
  38. Jacku ...właśnie te kilometry to była jedna ze składowych tego pięknegdnia :)...Pozdrawiam :)))

    OdpowiedzUsuń