poniedziałek, 25 czerwca 2012

Nibyświt...



      Zbiegłem po kamiennych schodach w nibyświt. Potykając się o własne stopy brnąłem przez gęstą, mleczną mgłę w stronę bagien, by wygrzebać zawiniątko zakopane przed laty pod zwalonym, spróchniałym pniem. Biegnąc rozbijałem głowy sennym dmuchawcom. Trącałem koniuszkami palców fioletowe dzwonki płosząc szykujące się do snu ćmy. Rozcapierzone, lepkie pajęczyny owijały się wokół kostek, jakby chciały mnie powstrzymać. Skaleczony palec krwawił, marząc purpurą po zieleni. Zmęczony, zmarznięty i mokry zatrzymałem się na chwilę. Chwytając łapczywie powietrze w zaciśnięte płuca podpierałem się dłońmi o spękaną, chropowatą korę. Skrzypiący złowieszczo grubą odroślą dąb przypomniał o dźwiganym niegdyś wisielcu i zagubionym palcu, za który wcześniej ciągano nieszczęśnika by przywołać wiatr. Ruszyłem dalej, słysząc w rozwichrzonych, rozłożystych konarach chichot przewrotnego losu… zwolniłem dopiero, gdy znalazłem się wśród smukłych, białych pni. Stąpając delikatnie po zielonym, miękkim, wilgotnym kożuchu mchu omijałem powalone gniewem burz drzewa, spróchniałe karpy i kłębowiska gałęzi. Uśmiechnąłem się do patrzącego na mnie jelenia zdobnego w piękny wieniec, okalający uniesiony lekko ku górze łeb… jakby świadomego swojego majestatu. Kiedy w końcu odtarłem do celu, padłem na kolana i zacząłem grzebać. Oblepione wilgotną ziemią palce odsłoniły szarości zbutwiałego materiału. Otworzyłem zawiniątko, wstrzymując tym samym siłę zapętlonych niegdyś słów… wypowiedzianych w noc księżyca pełni… Owoc skowytu duszy i serca lamentu.

.

19 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Sydonia też tak mawia :) … Dziękuję :*

      Usuń
  2. co ty tam zakopales?
    uczucie wykopane po latach
    magiczny moment
    co chcesz z nim zrobic?

    pytania me sa czysto retoryczne - bo to przeciez zbyt intymne bys mi o tym tu opowiadal, bys w ogole mi o tym opowiadal
    a mimo to ciekawosc mnie szarpie

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To co zostało wykopane uległo całkowitemu zniszczeniu jedną część wchłonęło bagno, drugą zabrała woda, a ostatnią tę najważniejszą strawił ogień. Tyle mogę zdradzić… wścibski nochalu :)))

      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Niby już wiem od dłuższego czasu, jak lekko operujesz nastrojem, ale Twoje opowieści nie przestaną mnie zdumiewać i pieścić słowami.
    Natura babska zwycięża dziś z rana i jak neilii chciałabym Ci zaglądnąć przez ramię, cóżeś tam odkopał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gooosieńko... każdy z nas mieć musi i ma jakieś sekrety... niech więc pewne rzeczy pozostaną tajemnicą :)

      Buziaki kochana :*

      Usuń
  4. Zazdroszczę Tobie tego poetyckiego języka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja tobie dołeczków ;P

      Usuń
    2. :) Ha się uśmiałam:) N. Ty też masz:D na pulpicie u mnie były przez dłuższy czas... chyba, że o innych dołeczkach mowa;P
      Oj głupawa mnie bierze...

      Usuń
    3. Nie o te... nie o te... kochana :)

      Na pulpicie moje dupsko...Mateńko!, a co na to mąż ;)

      Usuń
    4. No tak głodnemu chleb na myśli... dupa:D
      Mąż tolerancyjny:) ja zresztą też... bardzo:D

      Usuń
  5. dobrze czyta się Ciebie ...

    OdpowiedzUsuń
  6. Odpowiedzi
    1. Ja też :* ...znaleźliśmy rozwiązanie na lipiec ... hotel dla zwierząt i dzierlatka dla dziadka :)))

      Usuń
    2. Hotelu Ci u nas nie ma... chyba... jest ośrodek szkoleniowy z chyba hotelem... i za 3 zwierzaki to ja bym z torbami poszła...
      A dziadka to ja w tej części ciała od dołeczków mam

      Usuń
    3. Nie ma hotelu dla zwierząt... no to masz niszę :)

      A, co do dziadka, nie wiem któremu z was bardziej współczuć ;P

      Usuń
    4. Może nie wnikajmy w szczegóły ;P

      Usuń