sobota, 2 lipca 2011

Kiedy w końcu...



      Będąc dzieckiem często siadywałem na kamiennym parapecie spoglądając na przyozdobione cekinami gwiazd niebo. Patrzyłem na księżyc, wielki wóz, mieniącego się na czerwono Marsa i drogę mleczną zastanawiając się, czy gdzieś tam, w odległej galaktyce istnieje życie… a jeśli tak to w jakiej formie. Czy anatomią zbliżone jest do stworzeń zamieszkujących naszą piękną planetę Ziemię. Czy może te byty to forma czystej energii przybierającej kształt iskrzącej się kuli? Albo przypominające kolorowe  smugi, czy też chmury cudowne twory z gazów. A może to coś czego nie jesteśmy w stanie zrozumieć? Tak, czy siak często zadawałem sobie to pytanie i rysowałem… gryzmoliłem na karteluszkach przeróżne cudaczne stwory. Pewnej nocy jak zwykle zasiadając na parapecie zapytałem w myślach – kiedy w końcu zabierzecie mnie do domu? Teraz śmieję się z tego, ale pamiętam tamten dzień i noc  bardzo dokładnie.  Byłem w trzeciej klasie podstawówki… w szkole jak zwykle na przerwie zaszyłem się w kącie i czytałem. W pewnym momencie podszedł do mnie jeden ze starszaków i zapytał czy zagram z nimi w piłkę, spojrzałem na niego lekko zdziwiony i odpowiedziałem, że szkoda mojej energii i cennego czasu na głupie i niczego nie wnoszące w moje życie kopanie w piłkę i bieganie za nią. Jeśli znajdzie jakąś logistyczną grę i zechce w nią pograć to zapraszam albo jak najdzie go potrzeba porozmawiania o egzystencji, przemijaniu lub śmierci. Spojrzał na mnie i wycedził przez zęby – kosmita. Przyznam ubodło. Dziwakiem byłem, nie zaprzeczam… zawsze wyrażałem się na swój sposób, ubierałem jak chciałem i robiłem co chciałem ( i tu wielkie podziękowania dla ukochanych rodziców za wyrozumiałość w moim względzie… szanowanie  inności, sposobu bycia i autonomii oraz za wszystkie cudowne rozmowy, opowieści przenoszące mnie w inny świat, te uczące miłości do życia… do wszystkich jego form i te które wszczepiły we mnie wciąż palącą potrzebę zrozumienia… nieoceniania i poszanowania wszelkich odmienności, ale o nich wyskrobię kiedyś notkę ) Wracając do tamtego dnia pomyślałem sobie, że może tkwi odrobina prawdy w tym co powiedział starszak …jakby nie patrzeć odstawałem nieco od rówieśników i nie tylko. Dla nich byłem obcy… oni dla mnie nijacy, z wyjątkiem pewnej piegowatej dziewczyny z burzą loków na głowie.

Tak więc dziś, w Światowy Dzień UFO… przysiądę w Bezduszu przed domem i zapytam  spoglądając w górę – kiedy w końcu….?

Poniżej kilka fascynujących piktogramów, które za każdym razem gdy się na nie natknę zapierają mi dech w piersiach...


 
Źródło

Źródło

Źródło

Źródło

Źródło

Źródło

Źródło
                                               Popodziwiać więcej można Tu

                                             No i muzycznie i wspomnieniowo ;)


31 komentarzy:

  1. Piękne są te kręgi... i pewnie nigdy się nie dowiemy jak powstają...

    Norbert duży chłopczyk z Ciebie, a proste kwestie trzeba Ci tłumaczyć:) Nie wiesz, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia i to nie Ty odstawałeś od rówieśników tylko oni od Ciebie;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm.. ale czekaj - ty chcesz do nich, czy ich do siebie? I jaką masz pewność, że nie są większymi (...) niż my?

    OdpowiedzUsuń
  3. Ładne te piktogramy. Mnie zawsze zastanawiało to, jak one są zrobione. Zresztą mnie zawsze interesuje technika ;)

    Norbercie, ale jak oni Cię zabiorą, to jak będziesz stamtąd notki pisał i zdjęciami się tu dzielił, hę ;)? Czy w kosmosie jest dostęp do netu? ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. ach... to już wiem dlaczego machnąłeś taki pas startowy z lamp solarowych na podwórku:) teraz ino czekać na wizytę zielonych, i życzyć im, by byli odporni na żarty i inne takie Twoje chochliki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czarna Lolu… Nie taki znowu duży 176cm, w kapeluszu 185cm , a w szpilkach i kapelutku 195cm ;)…a co do kwestii uświadamiania to osobiście uważam, że nigdy nie jest za późno :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Gosieńko… dobre pytanie… biorąc pod uwagę moje liczne zainteresowania w tym naukowo-medyczne skusiłbym się na wizytę do nich:) wiesz miłe, sterylne laboratorium… darmowe badania ;)…ekscytujące eksperymenty ;P i jak donoszą niektóre źródła nawet dochodzi do stosunków płciowych :0 …a potem zmiana ja się bawię - oni krzyczą ;P A tak poważnie wolałbym pozostać tu na tym skrawku mojej ziemi… mojego nieba:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czekoladko… tu zajdziesz (chyba?) odpowiedź na to jak powstają kręgi  Spokojnie bez netu nigdzie się nie ruszam :)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Sydoniu… No to się wydało. Co do kolorytu ich skóry z tego co czytywałem to raczej szarzy są, nie zieloni :) Ostatnią zielonkawą istotą jaką miałem okazję widzieć… to Ty, moja droga pomiędzy jednym wymiotem a drugim ;P

    OdpowiedzUsuń
  9. A coś Ty taki pewny miłych badań w sterylnym laboratorium... A jak Cię zechcą wy...ć jakąś międzygalaktyczną rakietą i jeszcze kosmiczną bakterią zarażą ? Mniej romantycznych filmów SF może ... :D:D:D

    OdpowiedzUsuń
  10. Norbercie, zaraz sobie zobaczę, dziękuję :)
    To jak się bez netu nie ruszasz, to w razie tych eksperymentów w labie, to będziesz mógł relację na żywo zrobić ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Podoba się mi twoje stwierdzenie, że to 'byty czystej energii na kształt iskrzącej się kuli,
    Ja to nawet bym wolała żeby one właśnie takie były, czymś tak cudownym i ulotnym, że dech by zaparło...
    a może nawet obietnicą stania się takim bytem po śmierci... a niech tam, możecie się ze mnie nabijać, w tym tygodniu u mnie to norma :))
    ... przypomniał mi sie film, do którego często wracam, i za każdym razem mam ciarki,na pewno oglądaliście 'Kontakt'
    z Jodie Foster

    http://www.youtube.com/watch?v=1L6KtJgTFnU

    vi.

    OdpowiedzUsuń
  12. Norbercie może nie duży, ale o 8 cm większy:P

    Zawsze chciałam zostać patomorfologiem (ale fizjoterapia stanęła mi na drodze), więc wszystkie powstałe filmy badawcze poproszę na maila:))))

    'Kontakt' był w piątek w TVP, oczywiście po raz enty oglądałam... fajnie, że nie ma w nim kolejnych zielonych czy szarych stworków tylko właśnie nieokreślona materia...

    OdpowiedzUsuń
  13. Przepraszam film na Polsacie był, bo reklamy mnie irytowały:/

    OdpowiedzUsuń
  14. *Norbert, Ty jak zwykle beztakciowcu...-
    Dama nie wymiotuje, dama się uzewnętrznia:P

    *Gocha
    hehehe... N. to chyba faktycznie ma zapędy do romantycznych scenariuszy;DDD

    *Czekoladko
    trochę się obawiam, że i mnie capną przy okazji;>

    *Vi
    no co Ty... nikt się nabijać nie będzie, a skąd wiadomo jak to tak naprawdę jest??? może najprostsze rozwiązania są tymi najwłaściwszymi... a my(ludzie) szukamy gdzieś daleko...

    film z chęcią obejrzę, dzięki za podrzucenie;) nie dawaj się w tej pracy, wiem, że łatwo powiedzieć... trzymaj się ciepło!!!

    *Czarna
    kurcze, patomorfologia TO JEST COŚ;)))

    OdpowiedzUsuń
  15. Norbert ....... Kiedyś mój starszy kolega powiedział, że te gwiazdy co widać w nocy na niebie to są żarówki ...... i ja mu wierzę ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Piktogramy naprawdę fascynujące,tak jak wszystko co jest zagadką dopóki nią pozostaje....

    OdpowiedzUsuń
  17. Gosieńko… tam zaraz najczarniejsze scenariusze przewidujesz; rakiety, bakterie, odloty… troszkę więcej optymizmu kochana;) Już większego piekła i sieczki z dupy niż ludzie, kosmici mi zrobić nie mogą ;) Tamci to chociaż w imię nauki pokłują , ponacinają, pooglądają , a „człowieki” w najlepszym wypadku porąbią kawałek po kawałku dla zabawy… w najgorszym …strach pomyśleć… strach się bać!;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Czekoladko... taki „ Kosmiczny Wielki Brat”;) …nie dziękuję… lubię anonimowość i cenię intymność ;P

    OdpowiedzUsuń
  19. Vi… Słoneczno to była by przyjemna wizja :) Film oglądałem jakiś czas lat temu… podobał mi się.

    Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
  20. Czarna Lola… nie ma sprawy będziesz pierwsza do której wyślę Maila :) Jak też bym prosił o to samo… wiesz nigdy nie wiadomo ;P

    OdpowiedzUsuń
  21. Sydoniu… Dama!!! Upsss… pardon ;)..kłaniam się lekko z przytupkiem ;P

    OdpowiedzUsuń
  22. Jacku… chyba też zacznę w to wierzyć :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Jaskółeczko… nie inaczej :)

    Pozdrawiam cieplutko i życzę pięknej pogody :*

    OdpowiedzUsuń
  24. Mnie to też zawsze fascynowało.

    OdpowiedzUsuń
  25. Ktokolwiek to robi - ziemianin, czy kosmita. Nawet jeśli to robi z impulsu "a chodźcie, zabawimy się"...

    To i tak trzeba przyznać, ze są to zabawy na wysokim poziomie estetycznym :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Witam...Nie jest mi łatwo obrać w słowa to co czuję a raczej wiem napewno...Też czekam na to co Ty od lat mego dzieciństwa...aż po ten czas...Dobrze wiem co czujesz bardzo dobrze.A mam ciekawe wspomnienie z okresu bardzo wczesnego dzieciństwa.Od początku tego nie pamiętam tzn.od chwili gdy to się zaczeło ale opowiedzieli mi o tym moi rodzice a reszte z tego okresu zaczełam sobie przypominać.Oki,wyjaśniam o co chodzi.Gdy byłam na tyle mała że jeszcze wożono mnie w wózku i prawie nic nie mówiłam miałam dziwną przypadłość...Gdy wracałam z kąś tam z rodzicami wieczorkiem do domku i były widoczne gwiazdy na niebie otwierałam szeroko oczy wyciągałam rączke do nich i głośno wykrzykiwałam słowo, Dżaki.Rodzice nie raz wspominali te dziwne chwile jak i również to gdy ktoś to zauważał podchodził do nas i każda osoba była niezmiernie zaciekawiona o co chodzi zaglądali do mnie do wózka i zaraz spoglądali na moich rodziców z pytaniem co ja wykrzykuję i na co pokazuję.Rodzice mieli ze mną niezły ubaf i mase ciekawskich osób obok mojego wózka przy którym rozwijał się ponoć nie raz ciekawy temat o gwiazdach.A gdy już zaczełam stawać na nogach i co raz więcej mówić,stałam wieczorami przy oknie z wyciągniętymi rączkami w strone parapetu aby się wspiąć na niego bo tam są przecież moje Dżaki...Dobre co...I zawsze ktoś z członków mojej rodzinki musiał mi ulec i unieść mnie do góry w strone okna i wtedy trzeba było stać tam ze mną i czekać aż się napatrze i nawołam Dżaki.Ale mieli zemną ubaw ha ha ha....Obecnie jestem dorosłą kobietą i wiesz co....Z każdym dniem jestem pewniejsza że tam jest moje miejsce....Pozdrawiam Cię i zapewniam że nic Ci się nie wydaje i nie ma wtym nic skrajnego,Ty wszystko dobrze czujesz i wrócisz tam napewno.Zabiorą cię jeżeli nie będziesz powątpiwał i jeżeli twoja tęsknota zacznie cię boleć ale nie możesz się bać tej chwili.Często bywa że gdy nadchodzi coś czego tak bardzo pragniemy i właśnie gdy już może to być to nagle zaczynamy nie wiedzieć czy napewno teraz tego chcemy a to jest tylko strach spowodowany niedowierzeniem w to że zaraz się ziści nasze pragnienie nasza tęsknota.Życzę ci więcej Wiary w to co czujesz i Siły. Aganamaste

    OdpowiedzUsuń
  27. Aganamaste przeczytałam Twoje komentarze i nie mogłam się powstrzymać od skomentowania ich.
    Przeczytałam je uważnie i dokładnie 2 razy i stwierdzam, że po pierwsze pomyliłaś blogi. To nie ten klimat i myślenie. Po drugie czytaj posty z uwagą nie dorabiając do nich ideologii i kultu E.T., bo nie oto tu chodzi. Po trzecie czas dorosnąć. Niezależnie od tego ile masz lat na dzień dobry postrzegam Cię jako osobę niedojrzałą, i nie chodzi już nawet o Twoje przekonania, ale o styl pisania i używanie zdrobnień smoczusio - pysiowatych. Jeżeli nie chcesz uchodzić za śmieszną na blogach innych niż "kosmiczne" przemyśl słowa napisane zanim klikniesz "zamieść komentarz", a najlepiej załóż bloga i tam się uzewnętrzniaj.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  28. Czarna Lolu...Przedewszystkim nie pisałam do Ciebie...Ale,jeżeli już wtykasz nos tak głęboko w coś co Ciebie nie dotyczy...Wniosek jest tylko jeden...Masz chrapke na Norbercika i przez to jesteś podła w swym poście który zamieściłaś do mnie...Tak zwana zwykła,chora,babska zazdrość...Ale wybaczam Ci bo zauroczenie robi z człowieka szaleńca i to często złośliwego szaleńca.A może Twoim problemem w związkach jest właśnie zbytnie osaczanie partnera...oraz Twoja śmieszna wyniosłość jak i histeryzm na wyrost...A TO WŁAŚNIE ŚWIADCZY O NIEDOJRZAŁOŚCI EMOCJONALNEJ...a nie że ktoś sobie czasem użyje jakiegoś tam zdrobnienia lub napisze coś czego ty nie ogarniasz i jest bo jest Ci obce...Żle mnie odebrałaś bo nie masz pojęcia o wielu sprawach o których ja pisałam i do tego dopadła Cię chora miłość...Nie zazdroszczę...Tezymaj się mocno ramy bo zakręty będą mega ostre.Moje szczere współczucie.A i zmień się na lepsze bo jeżeli nie to nawet UFO Cię nie zechce...ha ha haaa...

    OdpowiedzUsuń
  29. Tak szczerze tym komentarzem pokazałaś jak nisko upadłaś, przykre:), a Norbercik będzie miał się z czego śmiać:)

    OdpowiedzUsuń
  30. Czekałam aż znowu napiszesz,bo jesteś z tych co są banalnie przewidywalni.Posłuchaj Czarna Lolu...Możesz naprawę wyluzować i spać spokojnie ponieważ nie mam zamiaru istnieć na tym blogu...nie przez Ciebie ale z prostego powodu ja nie istnieję na żadnym blogu...i nie mam zamiaru nigdy zaistnieć.Nawet na tym na który mnie pogoniłaś...wiesz który,ten jak ty to nazwałaś E.T....I następna sprawa to widzę że nie wiele wiesz o upadkach....Ale za dobra jesteś w uniżaniu i naśmiewaniu się z innych...Szczeże podziwiam...ogromnie podziwiam...Właśnie przez takich jak ty ten świat jest czasami smutny...Ale już teraz wiem napewno że UFO Cię nie zechce...ha ha .Mimo to życzę ci dobrze.Znikam i śpij spokojnie.

    OdpowiedzUsuń