czwartek, 1 marca 2012

Noce cieni...



      Okno mojego dawnego pokoju wychodziło na podwórze porośnięte krzewami starych lilaków otulających ciepłe, majowe noce zmysłową wonią. Ich białe, drobne kwitki niczym wiatraczki wirowały spadając na ziemię. Gdy już osypały się wszystkie dziadek zaśmiewając się żartował, że idzie zamieść śnieg z ogródkowej ścieżynki. Wiekowa jabłoń, która rosła tuż za szybą straszyła mnie cieniami powykręcanych gałęzi w wietrzne noce… czasami skrzypiała jak wieko trumny, innym razem trzeszczała złowrogo lub rzucała na boki przerzedzaną czupryną. Długie, gładkie firany rzeźbione językiem wiatru wślizgującego się przez uchylone okno przybierały kształty zakapturzonych mnichów, duchów i innych obrazów malowanych przez bujną wyobraźnię. Jako dziecko cierpiałem na bezsenność, nikt nie wiedział dlaczego, ja sam twierdziłem zawsze, że kocham noc bardziej od dnia, bo jest cicha, tajemnicza i pełna niezwykłości. Często wyskakiwałem z łóżka, które stało na wprost okna i siadywałem na parapecie zanurzając się w marzeniach albo zrzucałem pościel na podłogę i tam moszcząc sobie wygodne gniazdko wyświetlałem na ścianie bajki ze slajdów, ileż było w nich piękna i magii. Podczas bardzo ciężkiej choroby, gdy przez długie tygodnie nie byłem w stanie zejść z łóżka, każdej księżycowej nocy bawiłem się cieniami rzucanymi poprzez układ dłoni, rąk i wycinanych z papieru za dnia rekwizytów. To były cudowny czas… ulotnego dzieciństwa. 









.

13 komentarzy:

  1. Ja się w nocy bałam jak coś wisiało na klamce od drzwi w przedpokoju, z reguły widziałam tam wilka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba babcia za często opowiadała Ci bajkę o Czerwonym Kapturku i stąd wynikała ta trauma ;P

      Usuń
  2. drzewa mają dusze, ręce jak widać też:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko co nas otacza ma duszę i ukryte piękno, tylko trzeba je dojrzeć :)

      Usuń
  3. A ja jako maluch miałam nocne lęki i rodzice mieli prze...ne ze mną :D Całą noc świecić musiała się mała lampka, a ja w każdym załamaniu pościeli widziałam ryby, żaby itp. i wrzeszcałam jakby mnie ktoś ze skóry obdzierał :D
    Podobno to był efekt przestraszenia mnie biedulki jakąś gumową żabką, która połączona miękką rurką z pompeczką skakała :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie starszy kuzyn straszył takim pompowanym pająkiem miałem może z cztery lata, bałem się jak diabli i do dziś mi zostało…chronicznie lękam się pająków szczególnie tył tłustych, włochatych :O

      Usuń
  4. :))))) jak zwykle u mnie zamiast słów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słowa są czasami zbędne, a uśmiech najpiękniejszą formą zrozumienia, bądź nagrody :)

      Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Nie mam zamiaru komentować każdego Twojego wpisu, bo wydaje mi się to zbyt zbędne. Najistotniejsze jest to, że każdy trafia w poszczególne dziedziny mojego życia...!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem cieszy mnie to. A swoją drogą trzeba przyznać, że piękne mieliśmy dzieciństwa… tak mi się zdaje :)

      Usuń
  6. Jak zawsze budzisz nostalgię wzruszenie tekst chwyta za serce:)

    OdpowiedzUsuń