Miejcie mnie w opiece kamienne amulety nasączone światłem księżyca, otulone pyłem gwiazd. Kolorowe paciorki zawieszone w nadgarstkach, na szyi i te czerwone, wplecione we włosy. Ochronne zaklęcia wypisane bliznami na skórze pod żebrem przez Bogi moje. Miejcie mnie w opiece duchy przodków. Leśne bóstwa, którym jako dziecko nosiłem ciastka i słodkie bułki, chowając je w spękanym pniu starej jabłoni. Czuwajcie nade mną błogosławione żywioły. Chrońcie pradawną magią stare dęby i czarna ziemio. Ukryj w uścisku ciepłych ramion przyjaciółko moja… upleć ażurowe serce ze strzępów mej duszy. Płacz kochana, niech utwardzi je sól szczerych łez… wypełni szarość pustki bursztynowym światłem dobroci oczu Twych. Na powrót ukryj w tabernakulum piersi to serce plecione… zapieczętuj dotykiem ciepłych ust. Klucz zlany z magii słów zatop w przeszłości moczarach…
Czuwaj nade mną przyjaciółko kochana…
